Opis Diany 34
Jestem właścicielem swojej Diany34 od niecałego roku. Zakupiłem ją około dwóch miesięy przed wakacjami. Jak każdy kto chce kupić pneumatyka, a nie może wydać 2000zł ma zazwyczaj problem, czy kupić mocną giwerę ale gorszej firmy czy raczej wiatrówkę mniejszej mocy, a dobrej firmy. Moją uwagę przyciągnęła od razu Diana34. Dlaczego? Diana34 kosztuje około 1100 zł (czyli w sumie nie mało, ale musimy wybrać czy chcemy mieć sprzęt dobry czy mocny, a tani który rozleci się po kilku paczkach śrutu). Diana34 jest to wiatrówka łamana o Vwyl = 280m/s (wielkość podana przez producenta). Pomimo swej ceny i tak trudno znależ sprzęt tej klasy o podobnych parametrach. A teraz przejdę do sedna, a mianowicie cz z tego da się ustrzelić jakiś porządny wynik. Od razu muszę podkreślić, że wcześniej nie miałem do czynienia z bronią (ani pneumatyczną, ani tym bardziej ostrą) więc przeprowadzone przeze mnie testy nie są raczej górną granicą możliwości Diany34.
WYKONANIE:
Łoże niestety jest spartańskie i nie wygląda tak bajerancko jak te w drogich giwerach, i nie posiada gumowej stopki na końcu kolby co jest dużym mankamentem (z którym na szczęście można sobie poradzić). Reszta wygląda naprawdę solidnie oprócz lakieru i drewna które są bardzo miękkie i łatwo jest o zarysowania (ale cóż - na czymś trzeba zaoszczędzić).
SPUST:
Fabrycznie jest ustawiony bardzo twardo i przy moich miernych strzeleckich umiejętnościach musiałem się z nim szarpać co widać było na rozrzucie. Jednak sam go sobie ustawiłem i jest bardzo miękki i przyjemny).
ŚRUT:
Strzelałem tyko z 4 typów śrutów: - Polaris - H&N SpitzKugeln - H&N SilverPoint - czeski Diabolo Boxer Zdecydowanie najlepsze sa: Boxer i Silver Point, jednak polecam Boxera, ponieważ rezultaty są minimalnie gorsze, a jest on ponad dwa razy tańszy (12zł, anie 27). Odradzam Polarisa i SpitzKugeln (ten leci gdzie chce).
CELNOŚĆ:
Ufff... I z tym miałem problem, ponieważ nie jestem zbyt dobrym strzelcem i na razie o strzelaniu z wolnej ręki do małych celów nie mam co marzyć (chyba że max na 30m do puszek po piwie i 1L farbie) Podzczas testowania strzelałem więc z postawy leżącej z podpórką.
I co?
I niedobrze. Niestety Diana 34 nie pobłaża początkującym. Wyniki na początku były więc mierne, chyba że miałem dobry dzień. Co się okazało. Trzeba było po prostu zamortyzować odrzut. Po podłożeniu zwiniętej koszuli pod kolbę ... po prostu Eureka... nareszcie zaczęło mi coś wlatywać do tarczy. Na 10m strzela się praktycznie w punkt (stosowałem te malutkie tarcze na 6m). Można z powodzeniem łamać zapałki. Na 28m na 10 strzałów najlepsza seria zmieściła mi się prawie w całości w 3cm oprócz 2 starzałow które odpadły na 6cm. Naprawdę na 30m celowanie do puszek po piwie robi się nudne. Można spokojnie strzelać do średnich jabłek. Na 50m wiele nie strzelałem bo nie posiadam lunetki i wolałem się nie denerwować
MOC:
DIANA34 moim zdaniem jest naprawdę mocna. Nie trzeba praktycznie regulować szczerbinki gdy strzela strzela się na 10 do 25m (przynajmniej przy nowej sprężynie) Wystarczy powiedzieć że z 50m spokojnie przebija płytę pilśniową.
PODSUMOWANIE:
Jestem z niej zadowolony. Jest to naprawdę silna i dobrze wykonana (poza małymi wyjątkami) broń, jednak jest bardzo wymagająca co na początku bardzo mnie zniechęcało. Jednak im więcej strzelam tym mi lepiej wychodzi. Sprawdza tu się pewna prawda, że celność przede wszystkim zależy nie od broni ale od strzelca.
Autor: Marcin Jędruch
(dodano: 11.02.2003)