Wiatrówki/Diana 54

Opis Diany 54 Air King, czyli Króla Sprężynowej Pneumatyki...



DZIWNY WSTĘP i SŁÓW KILKA O PREZENCJI "KRÓLA" 54

Po jakie licho będąc właścicielem Gamo Huntera 890 GL zdecydowałem się na zakup drugiej wiatrówki ?:
1. Już przy zakupie pierwszej wiatrówki moim celem było kupno Air Kinga, a dlaczego ze sklepu wyszedłem z Gamo Hunterem - patrz opis tego wspaniałego w swojej klasie cenowej "hiszpana".
2. Ponieważ będąc bardzo zadowolonym właścicielem wzmiankowanego Gamo cały czas miałem ochotę na karabinek bezodrzutowy.
3. Dla mnie jakość rozumiana od wykonania, przez obsługę, pracę mechanizmów na celności kończąc ma pierwszorzędne znaczenie (niestety zawsze idzie to w parze z dość wysoką ceną) a Diana 54 była po prostu dostępna na naszym rynku.
4. Po czwarte i ostatnie, na punkcie pneumatyków kompletnie mi odbiło i na tym zakupie nie koniec. Kolejną flintą będzie zapewne jakiś "anglik", albo ........... zresztą opiszę dopiero jak takie cudeńko zaimportuję a to potrwa. Niestety najpierw należy zgromadzić spore fundusze (jedyne co mi przeszkadza w tym hobby).

Wszystkich ciekawych opisu oryginalnej, bez przeróbek flinty i jej celności, prosto po zakupie w sklepie niestety rozczaruję, choć jak sądzę opis nie będzie zbyt odbiegał od nietkniętego tuningiem oryginału.
Swojego Kinga prościuteńko z lady sklepowej zawiozłem na tuning, na którym mój Air King:
- pozbył się na zawsze stałych przyrządów celowniczych,
- nasmarował się nie palnymi smarowidłami wewnątrz, przez co wyciszyła się praca mechanizmów sprężyny, tłoka, prowadnicy,
- obróbka wylotu lufy - koronorowanie (według mnie konieczny standard), ale bez skracania,
- na koniec tłumik "Separator" - tłumik długości 200 mm, wykonany na zamówienie do Diany 54 (standardowo wymaga to usunięcia na stałe muszki).

Do tego doszła optyka Waltera 3 x 9 x40 podwójnie zakołkowana na szynie montażowej.

Wszystko powyższe sprawiło, że całość mało przypomina wiatrówkę z jaką słowo kojarzy się przysłowiowemu "Kowalskiemu".
Moim skromnym zdaniem Diana 54 Air King (nawet bez tłumika) wyglądem bije na głowę Webley - Patriot'a 4,5 mm o budzącej respekt Vo 356 m/s. Patriot (mimo najwyższej klasy wykonania - mechanizmy, drewno, wykończenie) wyglądem zewnętrznym i stylistyką przypomina bardziej "słynne w swojej klasie" chińskie wiatrówki z wiejskich strzelnic obwoźnych wesołych miasteczek, niż wysokiej jakości broń o cenie rzędu 2500 pln jaką jest w rzeczywistości.

Jak więc wygląda Diana 54 Air King z tłumikiem? - BOSKO ! - kup, zamontuj tłumik z optyką, bo żadne zdjęcie ci tego nie odda.
Do 4,5 kg ciężaru doszedł celownik i tłumik - wszystko razem waży blisko 5 kg a to już budzi szacuneczek u kogoś, kto ją trzyma.
Z kolei do 110 cm długości dzięki 200 mm tłumikowi (50 mm nachodzi na lufę, reszta - 150 mm wydłuża flintę) osiągnąłem 125 cm. POTĘGA - nie dość, że w oryginale mamy ogromny kawał metalu na przepięknie wyprofilowanym łożu z kolbą (drewno orzechowe), to jeszcze na końcu jakby nakładany tłumik około 2 x grubszy od lufy, no wypisz wymaluj "snajperka" z najlepszych filmów akcji.
Kolba jest bardzo wygodna, można się super wpasować twarzą i przywrzeć do kolby podczas celowania.
Nie będę się rozpisywał w szczegółach o upiększeniach wizualnych, czy użytecznych karbowaniach w miejscach, gdzie strzelający ujmuje zazwyczaj karabinek składając się do strzału. To trzeba po prostu w rękach potrzymać żeby poczuć finezję wykonania flinty.

Stosunek jakość / cena = pięć gwiazdek (to moja ocena), mimo przygniatającej ceny flinty w wersji standard i dość widocznego bocznego mechanizmu napinającego sprężynę (dolny naciąg HW77, czy CF- 30 prezentuje się wizualnie lepiej a z daleka nic nie zdradza pneumatyka - estetyczne plusy dolnego naciągu).

NO TO PRZYMIERZMY SIĘ DO STRZELANIA

Ciężar flinty, około 5 kg z optyką i tłumikiem dla mnie, jako wysokiego i mocno zbudowanego faceta daje wbrew pozorom cudowną stabilność celowania przy strzelaniu z wolnej ręki (stojąc, mierząc do celu odchylam się w tyłu, tak aby flinta obciążała całe ciało i kręgosłup a nie ciążyła tylko do przodu, wyrywając wiązadła krzyżowe), albo niepełnej podpórki. Z Gamo Hunter-kiem z wolnej ręki (3,3 kg z optyką) wszystko jakoś mi się trzęsie. Oczywiście w przypadku strzelania z pełnej podpórki jest inaczej, ale nawet wtedy King jest mniej czuły na jakiekolwiek zewnętrzne, drobne objawy wstrząsowe, przenoszące się ze strzelca na flintę. Diana 54 Air King wyposażona jest w naciąg boczny, który ma swoich zwolenników i przeciwników. Postanowiłem stanąć po stronie zwolenników i stwierdzić, że nie ma nic lepszego dla lubiących sobie postrzelać w plenerze (działka, sad, las etc.) niż koc, pozycja leżąca i boczny naciąg. Po prostu nie musisz się przekręcać na bok przy łamaniu lufy, załadunku śrutu, gubić go w trawie .... nic z tych rzeczy. Łapiesz boczną dzwignię, naciągasz i co ważne łatwo ładujesz śrut bezpośrednio do lufy (podczas naciągania odsłania się komora zabezpieczona oczywiście przed obcięciem paluszków), ale ........ no właśnie jest to jedyna chyba wada jaką w 54-órce widzę (z wyjątkiem ceny) a mianowicie należy mocno się przyłożyć z tym naciąganiem, aby do końca naciągnąć bardzo, ale to bardzo mocną sprężynę. Groźnie brzmiące Vo 320 m/s Air Kinga nie wzięło się z nikąd. Podczas naciągania całość przesuwa się do przodu (całość tzn. lufa, zamek i całe żelastwo korpusu broni) jak po szynie, bo to jest tak naprawdę cała tajemnica tzw. systemu anty odrzutowego. Podczas wystrzału więc, całe to żelastwo po szynie powraca do tyłu, czyli w sumie dość mało skomplikowane urządzenie, ale działa jak marzenie.

Jeżeli ktoś widział jakikolwiek film dokumentalny z II Wojny Światowej i salwę burtową z pancernika, widział również jak po takiej salwie z 380 tek wszystkie 9 luf trzech wież zgodnie cofają się do tyłu. Inaczej biedaczek pancernik pewnie by się przewrócił. To zwykłe proste rozwiązanie powoduje po pierwsze i najważniejsze ledwo wyczuwalny odrzut, przez co celność broni w mniejszym stopniu zależy od umiejętności strzelca. Strzelec początkujący z pneumatykiem sprężynowym musi dużo, bardzo dużo śrucin wystrzelić zanim "pokapuje" się o co chodzi w zjawisku odrzutu mocnych wiatrówek, i że trzeba wypracować takie samo za każdym razem uchwycenie i trzymanie broni, taki sam docisk do ramienia, zgranie przyrządów itp. Po drugie anty odrzut zapewnia jeszcze jedno fajne zjawisko. O ile w zwykłych flintach wyposażonych w optykę, podczas strzału i zaraz po nim tracisz na sekundę - dwie kontakt z celem, zanim po strzale i wstrząsie broni wraz ze strzelcem oko znowu odnajdzie cel (ponowna akomodacja) i będzie w nim szukać 4,5 mm dziury, o tyle w systemie anty odrzutowym całość nie podskakuje do góry i nic strzelcem nie targa, tylko całość żelastwa z zamontowaną lunetą przesuwa się do tyłu równolegle do osi broni a strzelający praktycznie nie traci kontaktu z tym do czego strzela. Cała energia odrzutu "marnuje" się na cofnięcie lufy z korpusem do tyłu. UWAGA - nie wprawiony strzelec może podbić sobie oko cofającą się lunetą (tak jak ja na początku przygody z King-iem). Należy sobie dobrać taką lunetę w którą można patrzeć zostawiając sobie 12 - 15 cm luzu. Do Air Kinga nie wolno kupować dziadostwa do którego trzeba prawie przytknąć oko. Już lepiej strzelać ze zwykłymi przyrządami.

DOBÓR ŚRUTU / CELNOŚĆ / MOC

Jak już pisałem ten karabinek zapewne szybciej z żółtodzioba zrobi dobrego strzelca za sprawą anty odrzutu. Strzelec nie musi borykać się z przykrym dla początkujących zjawiskiem mocnych wiatrówek. Celność w dużej mierze zależy również od wyboru, raczej doboru właściwego do danej lufy śrutu (od samego strzelca pewnie, że też). Miałem przyjemność już z kilku flint GL w życiu postrzelać i stwierdzam, że nie co flinta to inny śrut dający najlepsze skupienie, ale co lufa to różnica. Każda lufa ma swojego "robala", który ją toczy. Dwóch moich znajomych posiadających tą samą flintę dobrało zupełnie inne typy śrutu do swoich karabinków jako dających najlepsze wyniki.

Co do Diany 54 to trzeba samemu popróbować, ale jedynie ciężką amunicją. Broń cię Panie Boże strzelać lekką amunicją (niestety sprzedawcy z uporem maniaka piszą, że do Air King-a nadaje się każdy rodzaj śrutu). Przy takiej Armacie jakim jest King lekki śrut to jak strzelanie na sucho, które bezpowrotnie niszczy tłok. Twierdzę, że na polskim rynku do Air Kinga w zupełnie przyzwoitej cenie i dostępne wszędzie, w każdym sklepie z waitrówkami są: Baracuda Extra Heavy i H&N Silver Point Bardzo ciężkie, przy czym H&N Silver Point jest ostry, cięższy od Baracudy i najlepiej się sprawuje w mojej Dianie 54. Długi, ciężki, o dużej powierzchni styku z lufą (prowadzenie w lufie, .... ale i tarcie). Największą celność osiągam właśnie H&N Silver Pioint-em, który wchodzi do lufy z lekkim tylko oporem (w paczce 500 śrutów zawsze znajdą się takie sztuki, które wchodzą z dużym oporem, lub wręcz wpadają do lufy - te typy dają największy rozrzut a na 500 szt. śrutu 95% jest OK.). Ciut gorsze wyniki osiągane Baracudą Extra Heavy tłumaczę tym, że właściwie jest ona dostosowana do gwintowanych wersji, ponieważ do lufy mojej Diany wchodzi z dużym oporem, co do gwintu byłoby idealne. Niemniej polecam te powyższe dwa gatunki do przetestowania w armacie jaką jest Diana Air King. Strzelając tymi śrutami ma się szansę na nie wystrzelanie ceny karabinku w szybkim czasie.

Celność Diany 54 nie pozostawia żadnych wątpliwości, że jest to jedna z najcelniejszych maszyn GL dostępnych na naszym rynku.

W moim przypadku strzelając H&N Silver Point-em na odległości 10 do max 15 m praktycznie celność jak z gwintówki. Filtr papierosa postawiony na kamiennym grilu z 15 m nie ma najmniejszych szans na ustanie, ale z 20 m jego szansę są już rosną, choć niewiele. To oczywiście tylko obrazowy przykład, bo posiadając Dianę 54 Air Kinga GL z optyką przy odległości flinta - cel max do 20 m strzelasz jak z wersji gwintowanej. Im dalej tym gorzej, bo wersja GL zawsze będzie miała gładką lufę i już. Rozsądne, dające jeszcze trochę satysfakcji strzelanie z Diany to odległości do 50 m.

Strzelałem nawet na 120 m ! w pewien stary okopcony komin, na którym pojawiały się kolejne białe plamki od śrucin, ale rozrzut był już spory, na tyle spory, że puszki po piwie bym za pierwszym razem nie trafił (co King daje w standardzie do 50 m), ale rozrzut jaki osiągnąłem wcale nie wskazywał na mocny opad śrutu na tym dystansie. To daje do myślenia jeżeli chodzi o moc z jaką King wystrzeliwuje śrut.

Dużą frajdę daje strzelanie do kapsli od piwa lekko wbitych w ziemie na odległość 35 - 40 m od stanowiska strzelca. Kapsel takowy to 3,2 cm średnicy, do tego kaliber śrutu 4,5 mm, który jakbyśmy obrysowali na około kapsla da nam to 4,1 cm. Przy takiej odległości kapsle są bez szans i sądzę, że to tzw. max jeżeli chodzi o celność i skupienie możliwe do osiągnięcia z Kinga, ale czy to mało ...... przecież to już prawie Mistrzostwa Świata !

Air King i zabawa z tą flintą to tylko działka i plener !. Przy zmianie lunety w mojej flincie spróbowałem ustawić krzyż na odległość 8 m w domu strzelając do starego podręcznika BHP, aby potem w ogrodzie ograniczyć się już do kilku tylko klików w prawo i lewo. Książkę powieszoną na gwoździu od obrazu (250 stron) H&N Silver Point przerżnął na wylot robiąc jeszcze dziurę w ścianie. Co więcej można opisać o mocy? NIC!

Ta armata rozwala na wylot 2 cm dechy, przebija blachę falistą, grube doniczki na wylot a Air King w rękach sadysty nie dałby żadnych szans podwórkowym, śmietnikowym kotom.

Ze śrutu Baracuda grube mięso przebija na wylot wyszarpując dużą dziurę przy wylocie. Jednym słowem flinta ta jest niebezpieczna (jak każda zresztą, nawet pistolet na CO2), bardzo niebezpieczna. Trzeba uważać nawet w plenerze strzelając ot tak sobie do liścia należy pomyśleć co jest za celem !

MAŁE PODSUMOWANIE i DWIE DYGRESJE

Zacznę od tych dygresji. Pierwsza jest związana z mocą i energią jaką ciężkiemu śrutowi nadaje Diana 54 Air King. Otóż moim skromnym, subiektywnym zdaniem nasz kochany ustawodawca dając praktycznie każdemu możliwość zakupu od 18 lat takiej armaty bez jakiegokolwiek pozwolenia, gdzie różnica celności z wersją gwintowana na odległościach powodujących co najmniej poważną krzywdę jest pomijalna, zapomniał o co w tym wszystkim chodzi ?! Skoro daje się możliwość zakupu GL-ek jako "nie broni", traktując takie flinty na równi z rzucaniem kamieniem, natomiast nakładając na zakup słabiutkiej Slawii GW konieczność przejścia koszmaru przed uzyskaniem pozwolenia, to coś w tym kraju nie tak. Dzisiaj można pójść i kupić sobie Webley'a Patriota w wersji 6,35 GL jak kilo gwoździ, tylko droższych a 6.35 mm przy Vo 250 m/s nie pozostawia żadnych wątpliwości, że nie mamy tutaj do czynienia z pest control-erem, tylko armatą do regularnych polowań. Czemu więc ?, .... ach czemu przeinteligentny ustawodawco nie chcesz nam, miłośnikom strzelectwa pozwolić na nagwintowanie naszych GL-ek ? To moc i energia uderzenia powinny rozdzielać co się traktuje się jako broń i od kiedy. Zgodzicie się ........... ?.

Dygresja druga związana jest z moją prywatną, negatywna oceną jakości "chinek", czy "turczynek". Już zapewne obraziłem ewentualnych właścicieli Webley'a Patriota 4,5 porównując jego stylistykę zewnętrzną do wiatrówek z wiejskich strzelnic objazdowych (pod niebiosa jednakże będę wychwalał jakość wykonania, pracy mechanizmów, osiągi) a teraz chcę się "przypiąć" do tzw. industry brand. Moim skromnym .... tych mających na zbyciu jedynie 300 - 500 pln chciałbym namówić na wstrzemięźliwość przedmałżeńską z flintą pochodzącą z tych dziewiczych krajów oraz ......... odczekanie i uzbieranie kwoty rzędu 800 - 1200 pln. Bardzo gorąco wszystkich potencjalnych miłośników zabawy w GL-ki namawiam do takiego rozwiązania i powtarzać będę wszystkim, których spotkam, że ........ zapłacić mało a dostać w zamian dużo jest rzeczą niemożliwą we współczesnym świecie!.

Podsumowując zaś wady i zalety Króla pneumatyków - Diany 54 należy uczciwie powiedzieć i o wadach i o zaletach.

O zaletach pisałem, więc podsumowując mogę powiedzieć, że potencjalny nabywca otrzyma niesłychanie piękną, ciężką, solidną, perfekcyjnie wykonaną flintę, która zadowoli nawet wyrafinowanego strzelca na odległościach do nawet 50 m, natomiast poniżej 30 m King nie przepuści żadnemu celowi wielkości do 3-4 cm! Chyba trudno o lepszą recenzję celności tej broni, co w połączeniu z ogromną mocą Diany 54 oddaje do ręki potencjalnemu nabywcy "mercedesa" w klasie GL-ek!

Sądzę, że jest to taka klasa "S" wśród ogólnodostępnych flint, do której to klasy zaliczyłbym również HW 77, Dianę 48 (bez anty odrzutu), Webley'a Patriota. Porównując zaś Kinga do np. hiszpanek Gamo należy stwierdzić, że te drugie niewiele ustępują Dianie (sam jestem właścicielem huntera 890). OK.! wyglądają może bardziej niewinnie i filigranowo, ale co do celności, mimo czokowania lufy Diany (czok- zwężenie u wylotu, chi, chi.... gdzieś przeczytałem, że to odpowiednik gwintu w lufie, tak poprawia celność - co za bzdury !, czego się nie robi żeby sprzedać !. To jakość wykonania całości, łącznie z dobrym gatunkiem żelastwa i lufą powoduje wzrost celności a nie czok, który pewnie pomaga, ale żeby gwint zastąpić ? - kompletne urojenie) wcale dużo nie odstają, jeżeli strzelec przywyknie do odrzutu broni sprężynowej. Oczywiście ogromna zaleta jaką jest anty odrzut czyni z Kinga na pewno broń najcelniejszą.

Jeżeli zaś o wadach, to są moim zdaniem dwie. Pierwsza to wada dla jednych i zaleta dla drugich - boczny naciąg, który odrobinę psuje wygląd z prawej burty, ale dla innych (w tym dla mnie) nie ma to najmniejszego znaczenia, bo daje to jednocześnie możliwość wygodnego strzelania w plenerze w pozycji leżącej. Druga wada to oczywiście cena Diany 54. Niestety ............ za Mercedesa trzeba zapłacić ! szczególnie gdy się wyjeżdża nim prosto z salonu. Rząd wielkości 2000 - 2100 pln to w tej chwili cena za "gołą" 54-kę bez optyki.

Aby sobie postrzelać na dalsze odległości (w przeciwnym razie po co ci taka Armata ?) potrzebny dobry celownik, więc dodatkowe minimum 600 pln za Waltera na dzień dobry a najlepiej pójść trochę wyżej (np. Bushnell 600 - 1800 pln), montaż 200-300 pln i lądujemy z kwotą 3000 pln minimum. Chcesz tuning - nie ma sprawy .... to kolejne kilka stówek itd.

Reasumując cena odrobinę zniechęca potencjalnego nabywcę, ale wierzcie mi, warto oszczędzać, bo to co w tej kwocie odda ci twój własny Air King na pewno milę cię rozczaruje a nawet rozgrzeszy z kilku tysięcznego wydatku. Masz więc wolne 2 - 3 tysiączki w kieszeni i jesteś napaleńcem w dziedzinie wiatrówek GL ...... wiesz co robić dalej !

Diana 54 Air King


Autor: TZ
(dodano: 3.06.2002)