Testy HW 97 K (GW). Przebieg przed testami,
to coś koło 300 - 400 śrucin wszelakiej maści.
No więc bawiłem się HW 97 przez 2 dni non stop i trzeciego dnia godzinkę. Zacznę od Wad 97-ki !!!, mianowicie po wywaleniu 1500 śrucin w ciągu dwóch dni okropnie bolą mięśnie barku i ramienia od napinania dolnego naciągu, krótkiej w sumie dzwigni. Dłoń pokryła się twardą skórą jak u gościa od kilofa. Więcej wad nie zauważyłem a pomny słów Jerzego o HW 77 i 97 wkładając śrut do lufy prawą ręką zawsze trzymałem dolny naciąg lewą (licho nie śpi). Plener do testów był nieziemski, bez ograniczeń odległościowych - 100% bezpieczeństwa nawet dla testowania kałacha. Nie będę się rozpisywał dlaczego do testów wybrałem śrut JSB Exact 4,51 - okazał się po prostu najlepszy. Powiem tylko, że maszyna ta chodzi jeszcze całkiem nieźle na Barracudzie H&N-owskiej, natomiast H&N FTT "sieje" jak z pepeszy - jest trochę podkalibrowy i do tej lufy za swobodnie wpada. W sumie przeczołgałem przez lufę 12 różnych gatunków śrucin i wzmiankowany JSB okazał się the best. Dodam tylko, że tak jak Wemar nie sortowałem śrutu i istotnie, raz na 10 - 15 strzałów trafiał mi się jakiś "dziki" exact, który leciał zupełnie bez sensu, po czym wszystko wracało do normy. Oczywiście takie odskoki widać dopiero od 25 -35 metra wzwyż. Mierzone Vo Exacta 4,51 dało 238 m/s, co przy założeniu, że ma to to 8,3 - 8,4 graina = 15,3 - 15,5 Joulików. Ponieważ mój Combro został już dwukrotnie postrzelony, mogło to mieć wpływ na wynik, jakby za niski o te 1 - 2 Joule, ale to nie ma w tej chwili żadnego znaczenia. No to lecimy:
Testowane odległości:
- 15 m,
- 25 m,
- 35 m,
- 50 m,
- 70 m.
Warunki: Pełny plener, wiatr zmienny (opiszę przy każdej tarczy), jedynie strzelanie po 19:00 było pykaniem w ciszy i spokoju.
Pozycja: siedząca, obie łapy na stole, lewa łapa pod kolbą oparta o poduchę kanapową, prawa na spuście a łokieć na stole. Dodam, że pozycja siedząca nie była wygodna (za wysoka ława - siedzenie za wysokie w stosunku do niskiego stołu) i troszku się wszystko w łapkach trzęsło, bo trzeba się było zginać składając się do strzału zupełnie nie naturalnie, ale coś tam powychodziło.
Ustawienie lunety: Stały zoom x 12 na Bushnelku Bannerku dla wszystkich odległości. Po zmianie tarczy i odległości przesuwałem tylko pokrętło odległości na tubusie optyki, zgodnie zresztą z ostrością widzenia celu, co pokrywało się z miarką ustawienia odległości do celu na lunecie.
Za tarczę robił żółty brystol z obrysowanym na 1 groszówce kółkiem. Jak wielki jest to cel niech każdy sobie sprawdzi w portfelu. Na 70 m dodatkowo 1 groszową "dziesiątkę" powiększyłem większym kołem, obrysowując dodatkowo pokrywkę po śrucie na już namalowaną groszówkę.
Generalnie w pierwszej odsłonie zabawy, kiedy testowałem wszystkie wzmiankowane odległości, w każdej serii brałem po 5 strzałów. Drugiego dnia skupiłem się jedynie na 25 i 50 metrów waląc po 10 a niekiedy po 15 ołowianych porcji w jedną tarczę Dodatkowo drugiego dnia na 50 m zastosowałem tarczę, gdzie rolę "10-ki" pełniła 5-cio złotówka obrysowana na brystolu.
Dzień 1
---------------------------
Tarcza I, odległość 15 m, zero wiatru warunki idealne
ZDJĘCIE 1 - 15 m
Jak widzicie niewiele da się powiedzieć. Wszystko prawie w jedna dziurę, niestety przesuniętą o 1-2 mm w lewo od punktu celowania. Od razu wywołało to u mnie uczucie niezadowolenia, ale nic jeszcze z pokrętłami na lunecie nie kombinowałem.
Ta I tarcza na 15 m była jedyną odległością mieszczącą w osłoniętej od wiatru strefie od stanowiska, jakie sobie z kumplem ustawiliśmy - obrys budynku, całkowicie osłonięty od wiania, zawiewania, podwiewania etc.. Reszta odległości była już narażona na czynnik wiatru, przy najmniej do wieczora, kiedy wszystko się uspokajało.
---------------------------
Tarcza II, odległość 25 m, silny wiatr od przodu i momentami zmienny.
ZDJĘCIE 2 - 25 m
Widać, że flinta generalnie dalej ściąga w lewo a wszystkie 5 śrutów odrobinę podniosło o 5 10 mm, jednym słowem linia balistyczna przecięła się z osią lunety na 15 metrze, dalej się podnosi i jak się dalej okazało, coś koło 25 m jest u szczytu krzywej w stosunku do osi lunety.
Ponieważ wpływ wiatru spowodował spory rozrzut, dlatego też testy na 25 m powtórzyłem dnia następnego, ale jedziemy dalej.
---------------------------
Tarcza III, odległość 35 m, wiaterek akurat się uspokoił, warunki niezłe.
ZDJĘCIE 3 35 m
Jeden strzał odskoczył ewidentnie z mojej winy, co widać. Zapomniałem przełączyć bezpiecznik, kapnąłem się będąc już na bezdechu, przełączyłem, znów przymiarka a serduszko już waliło do tlenu jak wściekłe. Pozostałe 2 dziury po 2 śruty w każdą. Krzywa balistyczna tym razem opadająca, po raz drugi spotkała się z osią lunety (pierwszy raz na wznoszeniu przy 15 m).
Faktycznie zerowałem lunetę na 30 35 m. Pomny ściągania w lewo na tarczach 15 m i 25 m, przed pierwszym strzałem na 35 m dałem jeden klik na lunecie przesuwając skupienie w prawo, efekt widać od razu, choć na 50 m dopiero drugi klik rozwiązał sprawę dnia drugiego.
---------------------------
Tarcza IV, odległość 50 m, wiaterek niestety wzmógł się, był zmienny, najczęściej od przodu z lewa.
ZDJĘCIE 4 50 m
Pierwszy strzał to był właśnie jakiś dziwoląg Exactowy. Wylądował jak marzenie - idealnie w środku groszówki, ale wiedziałem, że to fizycznie niemożliwe. 4 kolejne porcje pokazały prawdę o opadzie a wiaterek dodatkowo porozrzucał je generalnie na prawo od punktu celowania, którym nadal była 1 groszówka.
Ponieważ tak paskudnie wiało na 50 m następnego dnia tą odległość podobnie jak 25 m powtórzyłem. Jak się potem okazało wiaterek wiejąc od przodu w lufę dodatkowo zduszał punkt skupienia w dół przy 50 metrach dla krzywej już opadającej.
---------------------------
Tarcza V i VI, odległość 70 m, wiaterek z różnych stron świata.
ZDJĘCIE 5 i 6 70 m.
Pierwszy strzał opadł tak nisko, że do kolejnych czterech w ogóle się nie przykładałem. Efekt widać gołym okiem. Ponieważ krzywa balistyczna ewidentnie zaczęła zdychać na tej odległości dałem jeszcze jedną tarczę na 70 m i przesunąłem na oko punkt celowania w górę. Szkoda, że zaznaczyłem go mniej więcej w punkcie, do którego celowałem dopiero po wystrzeleniu 5 sztuk.
Gdybym od razu postawił sobie krzyżyk poprawki przed strzelaniem drugiej serii na 70 m, maiłbym na pewno lepsze skupienie. Niemniej widać, że jak się człek przyłoży to i na 70 m trafiłoby się w 5 złotową monetę. Swobodnie można bawić się na 100 m i pykać w puszeczki, bez najmniejszego problemu, nawet mając 15 J.
Jak kto się uprze da się przecież wyzerować lunetę na 100 m (i lepiej) na opadającej krzywej, reszta to kwestia powtarzalności Vo tego śrutu, z którego się strzela i bezwietrznych warunków.
---------------------------
Autor: TZ
(dodano: 6.6.2003)