Wiatrówki/HW97k

Testy HW 97 K (GW). Przebieg przed testami,
to coś koło 300 - 400 śrucin wszelakiej maści.



Dzień 2 - powtórka z rozrywki na 25 i 50 m.

---------------------------

Przed zabawą dnia drugiego dokonałem korekty na lunecie, klik jeszcze raz w prawo i raz do góry. Na początek zabrałem się za 50 m, tym razem obrysowując 5-cio złotówkę, bo pomyślałem, że 1 groszówka jako dycha to przesada na 50 m. Trzeciego dnia zweryfikowałem tą tezę, ale po kolei.

Tarcza 7, 8, 9, odległość 25 m, wiaterek zmienny, ale w ostatnim przypadku praktycznie bezwietrznie poza dwoma, trzema dmuchnięciami. Po 10 strzałów w każdą tarczę znowu do 1 groszówki. Po pierwszej tarczy 25 m z drugiego dnia wprowadziłem poprawkę i zacząłem celować w dolną część 1 groszowej dychy (pomny krzywej balistycznej) mając skupienie ustawione na 50 m w 1/3 dolnej części pięcio złotówki.

Ostatnia 9- ta tarcza miała najlepsze warunki, praktycznie bezwietrzne, więc widać to co widać. Reszty nie komentuje, po prost wiało.

Powiem tylko, że ci którzy mają zwykłe krzyże w swoich lunetach bez kompensacji opadu, swobodnie mogą zrobić sobie testy swoich flint na 3-4 różnych odległościach od 10 do 50 m i po zapoznaniu się z krzywą lotu konkretnej śruciny w stosunku do osi lunety, nie będą potrzebować kompensacji w optyce. Wszystko wtedy stanie się oczywiste i proste, gdzie przycelować na 15m a gdzie na 50 aby trafiło.




---------------------------

Tarcza 10, 11, 12, 13, odległość 50 m, wiaterek zmienny słabnący, przy tarczy 13 wręcz prawie bez wiania.

Pierwsze 2 tarcze po 10 strzałów na sporym wietrze, Tarcza 12 to już 15 śrucin a wiaterek powoli się zaczął się uspokajać, ostatnia 13 tarcza to 20 strzałów. Jedna dolna przestrzelina 13 tej tarczy to efekt zdziczałego nie sortowanego Exacta, górne prawe 3 przestrzeliny to moje drgające łapki. Reszta bez zarzutu. 1 groszówka oparta o cokolwiek nie ma szans na ustanie. Śrut jak nie trafi w nią centralnie, to zawsze zawadzi swoim 4,5 mm obrysem. Dla 5- cio złotówki będzie to zawsze centralne trafienie. Błędy strzelca pomijam, bo wtedy w nic się nie trafi.





---------------------------

Na deser !!!.................. dnia trzeciego, kiedy z napinaniem miałem już kłopoty, bo łapka bolała od tego fitnesu, gwóźdź do wieszania tarczek, wbity do połowy w pilśniową dechę o 2 mm łebku drugim strzałem wbiłem w deskę z 40 m całkowicie.

Im więcej strzelałem tym bardziej zapoznawałem się z flintą. Z BSA Lightningiem, Czy HW 85 z rżniętą lufą poszło jak z płatka i już po 50 strzałach wiedziałem, że BSA wymaga "mocnego" ramienia do swojego twardego spustu, a 85- tce jest obojętnie, bo mając regulowany w pełnym zakresie spust wybaczyć umie wiele.

Dla HW 97 jednakże, po różnych próbach wychodzi mi jedno. Ta maszyna jest piekielnie celna, ale błędów nie wybacza. W moim przypadku najlepiej sprawuje się docisk do ramienia midium , czyli nie za mocno, ale i nie za słabo, oraz spust miękki, ale w górnych przedziałach miękkości, albo dolnych twardości. Z flaka , tylko na trącenie źle mi się strzelało. Generalnie HW 97 k jest trudną wiatrówka o dość upierdliwym odrzucie, ale po zaprzyjaźnieniu się potrafi pokazać co umie. Na pewno flinta warta uwagi, powinna wygrać w niejednym FT, no i możliwości to ona ma zdecydowanie większe niż ja sam strzelec.

<--- WSTECZ <---


Autor: TZ
(dodano: 6.6.2003)