Opis Koltera K19
W sprzedaży jest już od dawna zapowiadana polska replika Glock'a 19. Od dawna zastanawiałem się nad kupnem kolejnego pistoleciku pneumatycznego do kolekcji i mój wybór padł właśnie na Koltera.
Dlaczego? Przyznam, że po prostu z ciekawości. Nie ma to jak samemu coś sprawdzić, wytestować...W odróżnieniu np. do beretty Umarex'a nie otrzymałem do pistoletu zgrabnej walizeczki, a jedynie skromne papierowe pudełeczko.
Foto 1. Opakowanie Koltera.
Pistolet
wykonany jest po części z twardego tworzywa sztucznego (rękojeść z osłoną
spustu, magazynek), a górna część ("zamek") z metalu. Na pierwszy rzut
oka robi naprawdę dobre wrażenie.
Foto
2. Kolter w całej okazałości.
Kolter
ma ergonomiczne ukształtowany chwyt i bardzo dobrze leży w dłoni. Nie jest ciężki,
jak oryginał zresztą (około 600g), zwłaszcza w porównaniu z moją berettą
(1300g). Wymiary: 174 x 127 mm. Bezpiecznik
umieszczony po prawej stronie korpusu działa dość topornie (być może musi
się dotrzeć) - odbezpieczenie go kciukiem sprawiało mi mały problem.
Podobnie przycisk zwalniania magazynka trzeba wcisnąć ze znaczną siłą, ale
jak to się już uda magazynek wysuwa się lekko pod własnym ciężarem.
Foto
3. Bezpiecznik, przycisk zwalniania magazynku oraz magazynek.
Pewne
zastrzeżenia można mieć do jakości oksydy, która w miejscach, gdzie występują
ostre krawędzie (np. muszka), ma tendencję do wycierania się. Wewnętrzne
mechanizmy wykonane są z metalu.
Foto
4. Niedoskonałości oksydy.
Miejsce na kartusz z gazem CO2 jest pod nakrętką z tworzywa w rękojeści. Nakrętka jest widoczna po wyjęciu magazynka. Wystarczy ją odkręcić za pomocą rozkładanego uchwytu - niby motylka, włożyć kartusz, tak aby dobrze "wpasował się" w swoje miejsce, potem dokładnie przykryć nakrętką, tak aby prawidłowo zaskoczyła na gwint i wkręcić ją do oporu. Trzeba w tym miejscu uważać. Nakrętka wykonana jest z tworzywa a gniazdo z metalu i wkręcając ją na siłę, pod kątem można uszkodzić gwint. Pod koniec słychać ciche syknięcie - to znak, że iglica przebiła zaślepkę na kartuszu. Po wkręceniu nakrętki należy złożyć klapkę - motylek, tak aby przylegała do nakrętki i można już włożyć magazynek, odbezpieczyć i....
Foto
5. Gniazdo kartusza CO2 z nakrętką.
Magazynek
faktycznie mieści około 70 kulek (BB). Można je wsypać do wnętrza komory
magazynka po odsunięciu niewielkiej zasuwki. Niestety nie można wystrzelić
tych wszystkich kulek jedna po drugiej. Magazynek posiada osobną komorę
podawczą, gdzie mieści się 12 BB. Po wystrzeleniu każdych 12 BB trzeba
"przeładować" magazynek odciągając
małą zasuwkę i potrząsając nim.
Foto
6. Magazynek po odsunięciu zasuwki.
Kulki
wlatują do podajnika, po czym należy powoli opuścić zasuwkę. Jeden kartusz
CO2 starcza na oddanie do 72 strzałów, z czego około 60 zadowalająco
"mocnych".
Ciekawą
rzeczą jaką zauważyłem jest ruch lufy podczas oddawania strzału. Wciskanie
spustu powoduje przesunięcie lufy ku przodowi, do tego stopnia, że wychodzi
ona z osłony. Po oddaniu strzału cofa się na pozycję spoczynkową.
Foto
6. Lufa tuż przed strzałem.
Takie
zachowanie mechanizmu staje się zrozumiałe, kiedy przyjrzeć się sposobowi
podawania śrutu do lufy. W lufie, na wysokości magazynka znajduje się wycięcie,
w które tuż przed strzałem wpada śrucina uwolniona z magazynka, po czym
otwiera się zawór i gaz miota pociskiem.
Foto
7. Wycięcie w lufie, przez które podawane są śruciny.
Strzelec
oczywiście nie widzi wysuwającej się lufy, ale z boku, wygląda to troszkę
niepoważnie. To tak jakby jakiś krasnoludek z własną rusznicą wychylał
swoją broń przez otwór lufy twojego pistoletu i oddawał strzał ;)
Broń
nie posiada systemu samonapinania i nie ma możliwości odciągnięcia kurka dla
skrócenia drogi spustu. Język spustowy pracuje niezbyt "twardo", jest dość
przyjemny. W połączeniu z pewnym chwytem broni nie ma problemu z oddaniem
celnego strzału.
Pewnym
mankamentem jest regulowana szczerbinka wykonana z tworzywa. Można ją regulować
przesuwając w lewo/prawo w ciasnej szczelinie. Mimo, że wykonana jest z
twardego tworzywa, można się obawiać "przeregulowania". Jeśli ktoś będzie
zbyt intensywnie ustawiał swoją szczerbinkę może się okazać, że wytrze się
ona na tyle, że będzie wypadać z mocowania. W tym miejscu trzeba zachowywać
się delikatnie. Łatwo przesunąć (albo nawet wypiąć) niechcący szczerbinkę
uderzając w coś twardego bronią.
Foto
7. Szczerbinka wyjęta z jej gniazda.
W
opisach reklamowych wspomina się, że prędkość początkowa pocisku
wystrzelonego z Koltera to 190 m/s, w kilku sklepach widziałem opis mówiący o
170 m/s. Jaka jest prawda, na razie nie wiem, ale nie wydaje mi się, aby prędkość
początkowa przekraczała 140 m/s (nawet mimo tak lekkiego śrutu). To
subiektywne odczycie i wnioskuje wyłącznie na podstawie śladów
pozostawianych przez śruciny na książce telefonicznej (uniwersalnym
kulochwycie - dziękujemy ci tepso).
Co
do testów celności - czekam na odpowiedniejszą aurę (u mnie właśnie spadł
śnieg) - a więc niebawem małe uzupełnienie.
Autor: Bartic
(dodano: 4.03.2003)