Norica Quick (GW)
Wreszcie po kilku latach mogę pochwalić jakąś zmianę w naszym prawie na lepsze. Skończyło się już męczenie z gładkimi lufami i możemy postrzelać jak normalni ludzie, w normalnym kraju z wiatrówki gwintowanej, co chyba powinno być dozwolone już od dawna, a samy pomysł wiatrówek gładkolufowych był trochę dziwny. Zaraz po wejściu ustawy po głowie chodził mi karabinek gwintowany. Nie narzekałem na moją wcześniejszą wiatrówkę - Gamo CF-30, była bardzo ładnie wykonana, celna, nie miałem z nią żadnych problemów, ale do czasu... gdy strzeliłem pierwszy raz z gwintowanej. Różnica potworna! Ze starej CF'ki (którą już sprzedałem) strzelałem najczęściej na 15m i efekty jakieś były. Po zakupie Norici spokojnie strącam pudełko zapałek z 40m - to było miłe zaskoczenie (oczywiście używając lunety). Jak i wcześniej, tak i teraz zakupiłem sprzęt firmy hiszpańskiej. Nie mam do nich sentymentu, lecz po prostu uważam, że ich produkty są dobre i w stosunkowo niskiej cenie.
Pierwsze wrażenie po przyjściu kuriera z Częstochowy było rewelacyjne. Wiatrówka prezentuje się bardzo ładnie (nie z przypadku wisi na ścianie). Na kolbie widnieje dużo "ozdóbek", które są całkiem ciekawe, jedynie napis Norica na spustem może trochę nie pasować, ale to nic wielkiego - każdy ma swój gust. To co podobało mi się od dawna w wiatrówkach Gamo jest i w Norice, czyli zakrycie łożem elementów metalowych (nazywanych przeze mnie "bebechami"). Kolba jest nieco lepiej wyprofilowana niż w CF-30, sam karabin jest na mój gust bardzo ciężki, lecz trzyma się go dobrze i stabilnie. Chyba już standardem u Hiszpanów są przyrządy celownicze z elementami światłowodowymi, jest to dobre rozwiązanie, chociaż ja korzystam ostatnio tylko z lunety (Delta 3-9x40). Na odległości 40m bez lunety ciężko coś zdziałać.
Quick posiada dolny naciąg, ładowanie wiatrówki nie sprawia problemu. Naciąganie sprężyny wymaga trochę siły, ale mamy tutaj do czynienia z naciągiem skokowym, czyli po puszczeniu drążka w czasie naciągania nie odbije on jak szalony z powrotem. Jedyne zastrzeżenie można mieć do mocowania drążka naciągu w pozycji spoczynku - po lekkim uderzeniu może on wypaść ze swojego miejsca, bo jest zawieszony na tzw. kulce. Do plusów można zaliczyć metalową muszkę, czego nie miałem w poprzedniku. Teraz drobne uderzenia nie robią żadnych problemów. Sprzęt jest na tyle mocny, iż wstawiono w nim dwa bezpieczniki (jeden przy spuście, drugi - blokada sprężyny). Przygotowując się do strzału musimy za każdym razem odbezpieczyć oby dwa, ale czego się nie robi dla bezpieczeństwa. Wprawdzie w danych technicznych pisze, że Norica ma 260m/s - wydaje mi się jedna, iż ma nieco więcej. Sprężyna jest bardzo mocna, co widać przy jej naciąganiu oraz przy strzale. Po naciągnięciu śrut ładowany jest do komory w górnej części korpusu. Komora ta jest bardzo szczelnie zabezpieczona dzięki specjalnej dźwigni z zabezpieczeniem ryglowym. Jednym z nielicznych minusów jest spust, a dokładnie jego twardość. Oczywiście można się do tego przyzwyczaić, na początku trzeba się trochę pomęczyć, ale jest warto. Przyjemność ze strzelania bardzo duża. Jak pisałem na wstępie z 40m można spokojnie trafić w pudełko zapałek, niekoniecznie ustawione największą ścianką J. Teraz dobór śrutu nie stanowi problemu dzięki gwintowanej lufie. Ja osobiście używam H&N Spitz Kugeln, H&N Silverpoint oraz Walther Match Kugeln do tarczy. Razem z dużą celnością mamy do dyspozycji także wielką moc, dlatego ważne są wszelkie zabezpieczenia i umiejętność obchodzenia się z wiatrówką jak z bronią.
Polecam tę wiatrówkę każdej osobie lubiącej strzelanie rekreacyjne. Patrząc na jej zalety wizualne i techniczne jest stosunkowo tania, dorównująca wiatrówkom niemieckim. Wraz z lunetą prezentuje się znakomicie, prawie jak karabin wyborowy.
Autor: Marcin Ociesa
(dodano: 20.12.2004)