Wiatrówki/Vo:HW85

Testy prędkości początkowej (Vo m/s), ..... czyli w poszukiwaniu najbardziej optymalnego śrutu dla wiatrówki

Od dłuższego już czasu korciło mnie zmierzenie prędkości początkowej różnych rodzajów śrutu wystrzelonych z różnych wiatrówek czołowych producentów broni pneumatycznej.

Ciekawiło mnie i chciałem to stwierdzić doświadczalnie, czy to co "gwarantują" sprzedawcy wiatrówek (z producentami włącznie) jako Vo reklamowanych przez nich modeli jest bliskie prawdy?, czy też jest generalnie "wyssane z palca"?.
Zapewne wielu z Was też niejednokrotnie intrygowało, dlaczego na jednej stronie www jakiegoś sklepu dany model wiatrówki ma prędkość Vo deklarowaną powiedzmy jako "X", natomiast po kilku kliknięciach myszką, na innej stronie www dowiadujemy się, że ta sama flinta ma już Vo "X" + 30 m/sekundę więcej ???!!!.

Drugą kwestią, której byłem ciekaw to powtarzalność Vo różnych rodzajów ołowianej amunicji wystrzeliwanych z jednej flinty, bowiem to właśnie powtarzalność Vo (minimalne odchylenia prędkości śrutów w kolejnych strzałach) gwarantuje utrzymanie dobrego skupienia i celność na dalekich dystansach - co dla ogólnodostępnej broni pneumatycznej oznacza odległości 30-50 m, może nawet czasem trochę dalej.
Zapewne wszyscy z nas, miłośników i zapaleńców broni pneumatycznej chcieli, czy też nadal chcą wiedzieć, jaki rodzaj śrutu będzie the best do ich flinty. Pytań w tej kwestii jest bez liku na różnych listach dyskusyjnych w Internecie.

Urządzenie do testowania Vo jakie posiadam to chronometr: Chronoscope Combro cb-625, które po wielu miesiącach od złożenia zamówienia w końcu otrzymałem.
Combro cb-625 jest kształtu, grubości i wielkości paczki papierosów z nakładką (przedłużką), która przyłożona pod wylot lufy pozwala jako tako utrzymać tunel, przez który musi przelecieć śrut pomiarowy w linii wylotu (coś a'la rurka).
Aby zapobiec ewentualnemu przestrzeleniu urządzenia, czy nawet przypadkowemu postrzeleniu dłoni, całość po prostu okleiłem taśmą wokół wylotu lufy na czas pomiarów.
Same czynności przygotowawcze i pomiary są jak widać upierdliwe przez samą, małą wielkość chrono. Trzeba uważać, aby plastikowego urządzonka po prostu na śmierć nie zastrzelić.
Sprawdziłem, że Combro cb-625 mierzy Vo z dokładnością do 1%, albo nawet lepiej. Zweryfikowałem to "grawitacyjnie" zrzucając kulkę łożyskową z 3,5 m. Kulka spadając lotem swobodnym, przelatując przez tunel pomiarowy zawsze dawała ten sam wynik.
Tak naprawdę bardziej w całej zabawie chodzi o powtarzalność Vo każdego strzału, niż o to, czy urządzenie zawyża, lub zaniża Vo o 2 m/s w jedną, albo drugą stronę a jeżeli nawet, to popełnia błąd w sposób stały, ze stałym odchyleniem, więc wszystko gra.

W brew pozorom samo testowanie zajmuje sporo czasu, więc muszę rozczarować wszystkich tych, którzy liczyli dowiedzieć się jakie Vo na przeróżnych śrutach mają wszystkie ogólnodostępne na rynku flinty. Powoli ........ co tydzień będę dorzucał po kolejnym teście innej wiatrówki.
Z przygotowaniem całego bałaganu, testowaniem, zapisywaniem, przeliczaniem, wypiciem kilku browarków (wszak sobota), całość zajmuje sporo czasu.

Na początek jako maszynę testującą przeróżne śruty wybrałem HW 85 GW kal. 4,5 mm. Zatem najbardziej tym testem będą zainteresowani posiadacze HW 77 i 85, bowiem obie flinty są oparte na tych samych mechanizmach, sprężynie, tłoku z wielkością jego skoku etc. Różnice między HW 77 i 85 to dolny naciąg 77-ki i łamana lufa 85-ki, no i sam przez to wygląd zewnętrzny.
Niemniej myślę sobie, że posiadacze takich armat jak Gamo Huntery, Dianki 48 i 54, czy Webleye też będą mogli znaleźć jakąś podpowiedź co do wyboru śrutu a nawet jeśli nie teraz to może za tydzień pojawi się test jednej z ich maszyn ... .

Jako miejsce do przeprowadzenia badań Vo wybrałem garaż. Temperatura wewnątrz +9 stopni, wilgotność - 85%, i 4 piwka tyskie. Flinta i śruty poleżały oczywiście 2 godziny przed rozpoczęciem zabawy, aby całość miała czas uzyskać taką samą temperaturę - i lufa i sprężyna i śruty i tyskie.
Śrut do pomiarów stosowałem bez żadnego specjalnego przygotowywania (bo tak zapewne czyni 99% osobników), typu płukanie w benzynie ołowianej amunicji, potem oliwienie śrutu. Tego typu fanaberie pozostawiam fanatykom i Renacie Mauer.

Po prostu pudełko śrutu prosto ze sklepu, otwieramy, ładujemy, resetujemy chrono, walimy przymykając oczy przed lecącymi drzazgami z brzozowych pieńków do kominka, odczytujemy wynik, zapisujemy, dwa łyki browarku i od nowa.

Badaniom Vo poddałem kilka rodzajów pelletek, najbardziej znanych i popularnych, no i oczywiście "firmowych". Nie miałem serca ładować do lufy czeskiego Diabolo, bo samo pudełko po jego otwarciu wygląda od wewnątrz jak twarz górnika wyjeżdżającego po 10 godzinnej szychcie na powierzchnię. Szkoda mi lufy na takie brudzące, jakościowe świństwo, choć być może okazać by się mogło, że czeski "brudas" dałby najlepszy wynik powtarzalności Vo.

Uwaga - nie poddałem testom śrutów typowo krótkodystansowych, w tym uważanych za najlepsze - typu H&N Spitz Kugeln i H&N Final Mach, ponieważ osobiście strzelam na dystansach jedynie 25 m i powyżej.
Każda seria pomiarów składała się z 10-ciu strzałów następujących po sobie dla jednego gatunku śrutu. Wyniki jakie podam poniżej będą zawierać przedział od - do, czyli od najniższej Vo zanotowanej w pomiarze 10-cio strzałowym, do Vo najwyższej jaką zanotowałem. Podam również Vo średnie, będące średnią matematyczną uzyskanych wyników jednej serii danego gatunku śrutu i odchylenie mierzone też w m/s od średniej prędkości uzyskanej w teście.

A więc przed Wami test siedmiu różnych, ale popularnych śrutów, napędzanych flintą HW 85, która jest praktycznie nówką z przebiegiem poniżej 1000 strzałów. Dla ciekawości i aby dodać smaczku przypomnę wszystkim, że sprzedawcy i producent deklaruje Vo w HW 77 i HW 85 jako 295 m/s !

Pierwsze przemyślenia .....:

Nie uzurpuje sobie prawa bycia Alfą & Omegą wiatrówkowej balistyki, ale wnioski nasuwają się same.
Zacznę od oceny dwóch ostatnich gatunków testowanej amunicji.

Jeżeli chodzi o test plastikowej amunicji Waltera, zdecydowałem się jedynie na 3 strzały i z tego jest wyciągnięta średnia (pozostałe śruty oczywiście po 10 strzałów). Dźwięk jaki powstawał podczas strzału przypominał strzelanie na sucho. Bałem się o sprężynę i po trzecim strzale dałem sobie spokój.
Niemniej osiągnięte Vo średnie powyżej 360 m/s jasno pokazuje, że ten gatunek da największą prędkość początkową w HW 85 i 77. Niestety powtarzalność Vo jest żadna i waha się +/- 7 m/s, co oznacza, że celności i dobrego skupienia raczej nie można oczekiwać strzelając na dłuższe dystanse.
Walter 400 High Power będzie zatem raczej amunicją nadającą się do pistoletów napędzanych CO2 i to zapewne bardziej do strzelania na 5-6 m, niż na 10-15m.
Do takich " sprężynowych armat" jak HW 77, 85, Diana 48, 54, Gamo Hunter 440, 890, czy Webleye raczej się nie nadaje.

Najbardziej zawiedziony byłem wynikiem FireBall Championa, który kosztuje prawie 50 PLN za 100 sztuk śrutu !!!. Niektóre FireBall-e "wpadały" głęboko do lufy, kilka natomiast trzeba było dopychać na siłę aby wlazły. Różnica odchylenia Vo powyżej13 m/s jasno pokazuje, że strzelając z HW 77 i 85 tym gatunkiem na 30 - 50 m trudno będzie marzyć o dobrej celności i skupieniu. Natomiast dla fanatyków przebijania różnych dziwnych przedmiotów zdecydowanie polecam właśnie ten śrut. Przebijalność tej amunicji jest wręcz przerażająca. Blachę falistą (kilka mm - niestety nie posiadam suwmiarki) przerżnęło na wylot. Śrut ten wygląda jak mini pocisk kumulacyjny kalibru coś około 4,5 mm. Bardzo długi, zawierający stalowy rdzeń, albo inny cholernie twardy metal, oblany ołowianym płaszczem. Dlaczego jednak to cudo kosztuje prawie 50 groszy za sztukę, pojęcia nie mam i nie rozumiem. Jak ktoś koniecznie chce zająć się przebijaniem, to już lepiej kupić sobie chinkę za 250 PLN i strzelać gwoździami a nie wydawać kupę szmalcu na tak paskudny i przereklamowany śrut.
Stosunek jakość / cena ..... mniej niż zero! a producent najpierw powinien popracować nad standaryzacją kalibru (jeden śrut w ogóle nie wszedł do lufy, nawet na wcisk!!!).

Co do testów śrutów Gamo Mach i ProMach, to nie spodziewałem się cudów a jednak dobra stałość i powtarzalność Vo mile mnie zaskoczyła w przypadku Gamo Mach-a. Gorsze wyniki Gamo ProMacha może odrobinę zawodzą, ale tylko odrobinę. Odchylenie 2,4 m/s od Vo średniej jest w zupełności do zaakceptowania i na dystansach do 20 m będzie to miało znikome znaczenie.
Test Gamo przeprowadziłem raczej przez ciekawość, bo używam tych dwu gatunków do Slavii 631 i Beretty 92 napędzanej CO2.
Oba powyższe Gamo to chyba zbyt lekka amunicja (między 7-8 grain) do armat typu HW 77, czy HW 85. Szkoda sprężyny, ale posiadacze "lżejszych" flint z Vo deklarowaną przez producentów między 170 - 240 m/s powinni być zadowoleni.

Natomiast cała "ciężka rodzinka" H&N okazała się być bezkonkurencyjna.
H&N Field Target Trophy odrobinkę, tylko odrobinkę rozczarowuje ze stałością Vo
+/- 3,3 m/s. Rzeczywiście był trochę podkalibrowy, wpadał do lufy, czyli mimo jakości wykonania można się było spodziewać "przedmuchu" powietrza wokół śruta. Niemniej na pewno amunicja godna polecenia do HW 77, 85. Śrut ten ma coś koło 8,5 grain, więc odległości powyżej 30 m potrafi celnie penetrować.
Ten HN Field Target Trophy idealnie natomiast sprawuje się w innej mojej flincie, co mam nadzieję potwierdzą przyszłe testy. W tejże flincie gorzej z kolei spisują się SilverPoint i Barracuda. Jak powiadam, każda lufa lubi inne karmienie, zupełnie jak z piwkiem ..... jeden woli tyskie, inny żywca, choć niby rura u każdego i ochota podobna.

Natomiast w przypadku małżeństwa H&N Barracudy, lub H&N SilverPointa z HW 85 ręce same składają się do braw. Oba gatunki dały tak porównywalne wyniki, że odchylenie od Vo średniego wychodzi znacznie poniżej 1 m/s !!!, więc zapewne poniżej błędu powtarzalności pomiaru samego urządzenia chrono.
Zaskoczyło mnie, że cięższy od Barracudy (10,55 grain) Silverpoint (powyżej 11 grain) osiągnął Vo większe średnio o 1,9 m/s! No cóż, oprócz samej masy liczą się zapewne siły tarcia i oczywiście to, jak bardzo dany śrut pasuje do konkretnej lufy i jak ją "zakleja" dopasowując się do kalibru.
Jeszcze przed przeprowadzeniem testów na chrono sam wybrałem Barracudę, po prostu próbując różne śruty i właśnie Barracudą wyzerowałem optykę na 35 - 40 m jako śrut dający najlepsze skupienie.

Na koniec wniosek ogólny nasuwa się jeden. W przypadku HW 85 i 77 sprzedawcy określając Vo tych flint na 295 m/s odrobinkę przesadzają.
Owszem zawsze w odpowiedzi może paść ..... "se pan włóż plastykowego walterka i wtedy se pan potestuj !!!"
No i będę poniekąd mieć racje, bo wyjdzie coś koło 360 m/s !!!, ale co z tego, jak flinta nie wytrzyma strzelania na "sucho" tymi "plastikowymi wacikami".

Z drugiej strony moi drodzy, bardzo ciężka amunicja (do jakich należy Barracuda i SilverPoint) szybciej zapewne wykończy Wasze sprężyny, niż pewne optimum wagowe, jakim wydaje się być Field Target Trophy.

Dla mnie jednakże celność ma pierwszorzędne znaczenie, dlatego w tych flintach, w których się dało używałem takiej amunicji, która dawała najlepsze skupienie, bez patrzenia na ciężar śrutu. Aby osiągać najlepsze skupienie i celność na 50 m wcale bynajmniej nie trzeba poszukiwać śrutu o największej Vo, tylko o najbardziej powtarzalnej Vo !!!.
Nawet SilverPoint, który musi się charakteryzować największym opadem na długim dystansie można wyzerować w celowniku optycznym na 60 m i lepiej. Podejrzewam, że Silver wystrzelony z Vo jedynie 150 m/s jeżeli będzie miał powtarzalność +/- 1 m/s okaże się bezkonkurencyjny (nawet lecąc wyraźnie zakrzywionym, parabolicznym torem) na 50 m w porównaniu z H&N Final Machem wystrzelonym z Vo 280 m/s, który tej powtarzalności mieć nie będzie. Łapiecie co mam na myśli.

No pewnie, że ciężkie śruty szybciej zamordują sprężynę, ale w zamian ma się śrut, który jest najlepszy podczas strzelania na otwartej przestrzeni, nawet jak wiaterek zawieje!
W Gamo Hunterze 890 wykończyłem sprężynę SilverPointem po 9 tyś strzałach. I co z tego? Nowa sprężyna kosztowała 2 paczki SilverPointa, więc nie ma sensu się zastanawiać.

Wybór właściwego śrutu i tak pozostawić należy każdemu z osobna. Każda lufa jest inna. Ja wybrałem w Gamo Hunterku 890 SilverPointa, jako dającego najlepsze skupienie, mój kolega zaś wybrał Field Targeta do swojego Hunterka 440 a przecież to tak naprawdę takie same lufy, tłoki, sprężyny etc. Z flintą i strzelaniem jak z kobietą, każda lubi inaczej.

Co do obiektywizmu oceny ciężkich śrucin, vs lekka amunicja odsyłam na stronę Pitera, gdzie jest b. ciekawy opis HW 77 i jasno wykazana wyższość Barracudy i SilverPointa na dystansach 30 - 50 m i to zarówno w wersji GW, jak i GL.
Oczywiście, że idealnie byłoby gdyby do każdej sprzedanej wiatrówki dołączone było chrono.
Wtedy zamiast marnować kilkadziesiąt, czasem kilkaset strzałów na szukanie śrutowego ideału, można by poszukać szybkiej odpowiedzi na chrono.
Ja tak będę robił od tej pory.

To tyle, jeżeli chodzi o pierwszy odcinek powieści pod tytułem:
"W poszukiwaniu najbardziej powtarzalnego Vo i idealnego ołowiu dla Twojej flinty" z udziałem kilku śrutów w roli głównej.
Przepraszam, jeżeli do jakiejś konkluzji dochodziłem zbyt "przynudzając" swoimi uwagami i spostrzeżeniami. Mam nadzieję, że to jakoś znieśliście.

W następnych, cotygodniowych odcinkach (jeżeli piątków nie będę miał upojnych) dorzucę na pewno to co w zasadzie mam pod ręką czyli testy śrutów i ich Vo na:

- Beretta 92 na CO2
- BSA Lightning
- Gamo Hunter 440
- Webley Raider
- Slavia 631
- + wszystko co popularne a wpadnie mi w ręce.

Testy poprzednio posiadanej broni przeze mnie - Dianki Air Kinga i Hunterka 890 nie będą miały większego sensu, bo obie jeszcze przed oddaniem w dobre ręce mojego kolegi przeszły "turbo tuning". Diana SilverPointem przerżnęła na wylot wolnostojący garaż (obie ściany) z blachy falistej u kumpla na działce z odległości 4 m !
Skupię się zatem na testach śrutów wystrzeliwanych z flint posiadających fabryczną moc.

Zatem do usłyszenia w następnym odcinku .......
c.d.n.

Autor: TZ