Testy prędkości początkowej (Vo m/s), ..... czyli w poszukiwaniu najbardziej optymalnego śrutu dla Twojej wiatrówki - test :
BSA Lightning
Kolejny test Vo, który tym razem przeprowadziłem odbył się w moim domu. Mroźne (-10) kolegi Celsjusza wygoniło mnie na dobre z wygodnego do tych celów, ale zimnego obecnie garażu. Przy minus 10 piwa się nie da pić, czyli testy diabli by wzięli.
Skoro w domu .... to dla dobra "nauki" musiałem poświęcić książkę telefoniczną, co przy okazji polecam jako bardzo dobry kulochwyt - powaga!
Generalnie warunki były bardzo dobre, lepsze od poprzedniego testu HW 85, kiedy zimne i wilgotne garażowe powietrze mogło spowodować spadek osiągów o kilka - kilkanaście procent. W domku natomiast ciepełko + 22 stopnie, wilgoć 65% a więc sucho, tak sucho, że bez browarku na strychu nie dało się wytrzymać.
Tym razem na flintę napędzającą testowe śruty wybrałem BSA Lightning, czyli coraz bardziej znany i szanowany przez jej posiadaczy model kompaktowej, przepięknie stylizowanej i perfekcyjnie wykonanej angielskiej wiatrówki firmy BSA - producenta znanego chyba równie dobrze z flint PCP.
Sama flinta nadaje się na osobny opis do działu "karabinki", co pewnie kiedyś w końcu uczynię. W tej chwili nie mogę sobie jednak odmówić krótkiego określenia - LUKSUS maszyna i nie żałuję jej zakupu !.
Mimo swojej filigranowości i powiedzmy zabawkowego wyglądu, ma u mnie wysoką ocenę w kategorii cena / jakość.
BSA Lightning nie nadaje się na zawody Field Targetowe - ma zbyt krótki i ostry skok tłoka vs. całkiem mocna sprężyna, więc bardzo niemiły w związku z tym "kop" podczas strzału. Natomiast z podpórki ....... luksus i już ! (do spustu można się przyzwyczaić).
Akurat tak wyszło, że przed testem Lightninga na chrono, (dzień przed) poczłapałem na krytą strzelnicę 25 celem wyboru śrutu o najlepszym skupieniu empirycznie, tak aby nie sugerować się chrono, tylko strzelać do tarczy i potem tylko zweryfikować na mierniku prędkości teorię, którą wyznaję, mianowicie:
"stała, powtarzalna, najlepiej ta sama Vo = celność i skupienie (wprost proporcjonalnie)"
Teoria potwierdziła się w 100%, ale o tym słów parę po tabelkach w komentarzach.
Dla przypomnienia ... i tym razem przeczołgałem przez lufę każdy rodzaj badanego śrutu 10 - cio krotnie z wyjątkiem plastikowego waltera (trzy strzały - szkoda sprężyny).
Poniżej podam więc, tak jak w teście HW 85 w kolejności:
Nazwę ołowianej amunicji, Vo minimalną z 10 strzałów, Vo maksymalne zmierzone w 10 strzałach, Vo średnie (średnia matematyczna wszystkich 10 strzałów) i na koniec odchylenie max od Vo średniej.
No więc przed Wami BSA Lightning imported by TM Wrocław i możliwości 11 różnych pelletek. Dwa browarki jako katalizator całej zabawy, chrono - Chronoscope Combro cb-625, długopis ... no i walimy!.
Przypominam, że sprzedawca ciągle wciska wszystkim kit o Vo BSA Lightninga
równej 335 m/s !!!???.
Podsumowanie, czyli "moim skromnym ..." :
Chcemy strzelać w warunkach idealnych (jak np. na strzelnicy) na 15 - 25 m ?. Jeśli tak, to wybieramy "dziurkacz", czyli H&N Finale Match (ten do karabinków, nie mylić z tą samą nazwą przeznaczoną do pistoletów). Nazwałem to cudo dziurkaczem, bo to jedyny pocisk 4,5 mm z kilkudziesięciu rodzajów jakie w życiu miałem okazję wystrzelić, który robi w tarczy idealne, okrągłe, 4,5 mm dziurki - zupełnie jak dziurkacz.
Również na strzelnicy do 25 m nie miał sobie równych a odchylenie Vo od średniego znakomite - najlepsze z testu - 1 m/s.
Bardzo dobrym śrutem okazał się również Gamo ProMach. Jego odchylenie 1,2 m/s jest całkowicie akceptowalne.
Jak widać z zestawienia tabelarycznego, nawet miłośnicy rozrywania niewinnych jabłuszek, tudzież gruszek, czy pomarańczy (wersja dla zamożnych ... żartowałem oczywiście) znajdą coś dla siebie, mianowicie Walter Hollow Point. Vo średnie rzędu 255,4 ze stosunkowo niewielkim odchyleniem 1,9 m/s zapewne zamieni większość miąższowych owoców w eksplodującą miazgę, strzelając na 30 - 40 m i oczywiście trafiając!
Cała ciężka rodzinka H&N, czyli Barracuda i Silverpoint odstają odrobinę, może nie wielkim brakiem powtarzalności Vo, ... ale Vo średnie poniżej 200 m/s to już przesada. Opad jaki zanotowałem na strzelnicy nawet na 25 m był ogromny a zresztą czuć było, jak się biedna flinta po prostu męczy i potwornie ciężko stęka, chcąc wypluć Silvera i Barracudę.
Więc co - najlepszy do BSA Lightninga (przynajmniej posiadanego przez TZ) jest
H&N Finale Match ? No z Vo wynika, że i owszem i faktycznie tak się dzieje, ale, ale .... po pierwsze te owszem, to na strzelnicy, po drugie przy stałej temperaturce, po trzecie przy zerowym wiaterku.
Niestety nie znam strzelnicy w promieniu do 20 km od miejsca zamieszkiwania z krytym obiektem do strzelania na 50m, więc nie wiem co by było i jak ten w sumie lżejszy z ogólnodostępnych pelletek Finale Match zachowałby się na takich odległościach ?.
Dlaczego o tym piszę?, mianowicie wracam ja sobie ze strzelnicy do chałupy, wchodzę na pięterko, otwieram okienko mierzę do czegokolwiek na białym śniegu, też mniej więcej na 25 m (dla porównania), wkładam owego H&N Finale Matcha, walę ..... i zaczęła się "polka". Finale Matchem zaczęło miotać na prawo i lewo jak przysłowiowym przedstawicielem narodu wybranego po pustym sklepie.
Śrut ten okazał się mało odporny na naprawdę niewielkie podmuchy wiatru, czyli w plenerek i na dalsze odległości mimo nienagannej powtarzalności Vo trochę rozczarowuje.
Więc co do cholery, jak Barracuda i SilverPoint są przyciężkie do króciutkiej, o małym skoku tłoka kichawki ? W tym mianowicie przypadku sprawdził się średnio ciężki H&N Field Target Trophy ! W plenerku, przy małym wiaterku i wobec słabych osiągów Barracudy i Silvera okazał się bezkonkurencyjny na 50 m. Puszki są bez szans ! i ten śrut polecam jako "the best" na dalsze odległości i w plenerze a takie strzelanie jest przecież najprzyjemniejsze.
Pozostałych śrucin nie będę komentował, sami zobaczcie. Do polecenia może jeszcze wspomnę H&N Diablo Sport - przyzwoite i w granicach rozsądku utrzymywanie Vo.
Reszta śrucin raczej "shit", sami zresztą popróbujcie. Plastik waltera nie nadaje się do karabinków, tylko do zabawy w przekraczanie bariery dźwięku.
Co do najdroższego z kolekcji Fireballa Champion, to oprócz złej powtarzalności Vo na
10 strzałów, 6 śrutów (słownie - sześć !) nie weszło nawet na wcisk do lufy !!!!! Składam kondolencje wszystkim nowym nabywcom tej najgorszej i najdroższej jednocześnie amunicji wiatrówkowej.
Dla posiadaczy BSA Lightningów - Chłopaki !!! ...nie przejmujcie się, że sprzedawca was oszukał twierdząc, że toto posiada 335 m/s na wylocie. Wcale nie o to chodzi!. Śrut wystrzelony z waszych flint i tak rozwali butelkę na 50m! Spokojnie, z zapasem mocy i przysłowiowym palcem w pupie.
Wystarczy 230 - 250 m/s u wylotu i już macie armatę a flinta warta jest każdych pieniędzy
Tyle w tym odcinku, pozdrawiam BSAowiczów i resztę braci strzeleckiej.
W następnym teście postaram się zmienić Tyskie na jakieś inne i przy okazji zabrać się za Gamo Huntera 440 i Beretkę 92 na Co2.
Z postów widać, że co drugi dom "gamoniami" stoi, albo Cf-kami, albo Hunterkami. Sam jestem ciekaw wyników.
Zdrówko!
Autor: TZ
Skoro nawet na plastikowym walterku tylko raz wyszło mi 330 m/s, to z czego Ci faceci strzelali? Może gluty z nosa lepili w 4,5 mm kuleczki, albo strzelano z wałkowanej w palcach waty? ...... no może wtedy wychodzi owe 335 m/s, ale tylko wtedy.
Aha .... zapomniałem dodać, że przebieg testowego Lightninga to coś koło 2 - 2,5 tyś. śrucin różnej maści, acz najczęściej coś między 7 - 9 graina.